Materace, gruz i opony lądują w krzakach. Za dzikie wysypiska w Zawierciu płacimy wszyscy

Stary materac porzucony przy drodze, sterta gruzu wysypana na uboczu, zużyte opony pozostawione między drzewami. Ktoś pozbywa się problemu w kilka minut, ale rachunek za jego sprzątnięcie trafia do wszystkich mieszkańców. W 2025 roku i pierwszym półroczu 2026 roku z terenu Zawiercia usunięto sześć dzikich wysypisk. Miasto wydało na ten cel niemal 2,5 tys. zł.
Dzikie wysypiska to nie tylko problem estetyczny. To również zagrożenie dla środowiska, ryzyko zanieczyszczenia gleby i wód oraz kolejny wydatek ponoszony z publicznych pieniędzy. Odpady, które można legalnie i bezpłatnie oddać do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, nadal trafiają na pobocza, nieużytki i tereny zielone.
Redakcja „Gazety Zawierciańskiej” zwróciła się do Urzędu Miejskiego w Zawierciu z pytaniami o skalę zjawiska, ponoszone koszty, wykrywanie sprawców oraz możliwości legalnego pozbywania się problematycznych odpadów.
Sześć wysypisk i blisko 2,5 tys. zł na sprzątanie
Z przekazanych nam informacji wynika, że w 2025 roku na terenie Zawiercia usunięto cztery dzikie wysypiska. Koszt ich uprzątnięcia wyniósł 1509,30 zł.
W pierwszym półroczu 2026 roku zlikwidowano kolejne dwa wysypiska, wydając na ten cel 972 zł. Łącznie daje to 2481,30 zł w ciągu półtora roku.
Nie są to może kwoty, które zachwieją miejskim budżetem, ale problem nie powinien być oceniany wyłącznie przez pryzmat pieniędzy. Każda złotówka przeznaczona na usuwanie odpadów podrzuconych przez nieodpowiedzialne osoby mogłaby zostać wykorzystana na inne potrzeby mieszkańców.
Co więcej, oficjalne statystyki dotyczą usuniętych dzikich wysypisk. Nie obejmują każdego pojedynczego worka, opony, fragmentu mebla czy porzuconego urządzenia, które mogą być traktowane jako zaśmiecanie miejsca publicznego.
Pszczelne Łąki i Miejska na niechlubnej mapie
Jak informuje urząd, dzikie wysypiska pojawiają się na terenie całego miasta. Analiza wcześniejszych lat wskazuje jednak, że szczególnie często odpady podrzucane są w rejonie ulic Pszczelne Łąki oraz Miejskiej.
Takie miejsca bywają wybierane nieprzypadkowo. Sprawcy szukają terenów mniej uczęszczanych, częściowo zasłoniętych i położonych z dala od zabudowań. Wystarczy kilka minut, aby opróżnić przyczepkę lub bagażnik. Skutki tego działania pozostają jednak na znacznie dłużej.
Wśród najczęściej porzucanych odpadów znajdują się opony, materace, meble, gruz budowlany oraz urządzenia sanitarne, takie jak umywalki, wanny czy toalety.
To szczególnie zastanawiające, ponieważ większość z tych rzeczy mieszkańcy Zawiercia mogą legalnie przekazać do PSZOK-u.
Trzy mandaty i cztery pouczenia
Ustalenie osoby, która podrzuciła odpady, nie zawsze jest proste. Sprawcy często działają wieczorem, nocą lub w miejscach pozbawionych stałego monitoringu.
W 2025 roku ustalono i ukarano mandatami dwóch sprawców zaśmiecania miejsc publicznych. W pierwszym półroczu 2026 roku mandat otrzymała jedna osoba. W czterech kolejnych przypadkach osoby zaśmiecające miejsca publiczne zostały pouczone. Oznacza to, że w analizowanym okresie mandaty nałożono łącznie na trzy osoby.
Straż Miejska wykorzystuje także urządzenia rejestrujące. Fotopułapki zostały zamontowane przy ulicach Polnej oraz Zacisze. Mogą one nie tylko pomóc w identyfikacji sprawców, ale również działać odstraszająco.
Pozostaje jednak pytanie, czy przy skali i rozproszeniu problemu liczba urządzeń jest wystarczająca. Dzikie wysypiska nie powstają przecież wyłącznie w dwóch lokalizacjach, a sprawcy szybko uczą się omijać miejsca objęte nadzorem.
Zamiast do lasu – na ulicę Krzywą
Mieszkańcy Zawiercia mogą bezpłatnie oddawać problematyczne odpady do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych przy ul. Krzywej 3.
PSZOK jest czynny:
- od poniedziałku do czwartku w godz. 10.00–18.00,
- w piątki w godz. 8.00–16.00,
- w soboty w godz. 8.00–14.00.
Do punktu można dostarczać między innymi gruz, odpady remontowe, papę, styropian budowlany, wełnę mineralną, elektroodpady, stare meble, materace, dywany, zużyte opony, chemikalia, farby, kleje, rozpuszczalniki, świetlówki, termometry, baterie i akumulatory.
Przyjmowany jest również zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny, na przykład lodówki, telewizory, pralki, odkurzacze, czajniki elektryczne czy kosiarki.
Do PSZOK-u można także dostarczać przeterminowane leki, oleje odpadowe oraz odpady powstające w gospodarstwach domowych w związku z wykonywaniem zastrzyków lub kontrolowaniem poziomu substancji we krwi, w tym igły i strzykawki.
Jakie limity obowiązują mieszkańców?
Dla części odpadów wprowadzono roczne limity. Wynoszą one:
- odpady budowlane i rozbiórkowe – 240 kg na mieszkańca rocznie,
- styropian budowlany i wełna mineralna – 10 kg na mieszkańca rocznie,
- papa odpadowa – 20 kg na mieszkańca rocznie,
- zużyte opony – osiem sztuk rocznie na nieruchomość jednorodzinną lub lokal mieszkalny w nieruchomości wielorodzinnej.
W przypadku opon przyjmowane są wyłącznie opony z samochodów osobowych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony, motocykli, rowerów, wózków i taczek. Nie mogą one pochodzić z działalności gospodarczej, być pomalowane ani posiadać felg.
Mieszkańcy mogą przekazywać również bioodpady, papier i tekturę, tworzywa sztuczne, metale, szkło opakowaniowe, odzież, tekstylia oraz popiół.
Wszystkie odpady dostarczane do PSZOK-u muszą być wcześniej posegregowane. Nie mogą być ze sobą zmieszane ani zanieczyszczone innymi materiałami.
Wygoda jednej osoby, problem całego miasta
Dzikie wysypisko często zaczyna się niewinnie – od jednej opony, starego fotela albo worka z gruzem. Później ktoś dokłada kolejny materac, resztki remontowe i zużyty sprzęt. W ten sposób w krótkim czasie powstaje miejsce, które zaczyna przyciągać następne odpady.
Być może potrzebne są kolejne fotopułapki, częstsze kontrole i dotkliwsze konsekwencje. Potrzebna jest też konsekwentna edukacja. Przede wszystkim jednak potrzebna jest zwykła odpowiedzialność.












