Michał Myszkowski: Zawiercie potrzebuje równowagi i odwagi

Rozmawiamy z Michałem Myszkowskim, wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej w Zawierciu, o inwestycjach, planach, wyzwaniach i pomysłach na rozwój miasta oraz o wielopoziomowym parkingu przy dworu PKP.
Przeszło dwanaście miesięcy nowej kadencji samorządowej za nami. Więcej było kontynuacji z ubiegłych lat czy nowych, realnych zmian?
Pierwszy rok, to zazwyczaj czas kontynuacji – domykamy inwestycje rozpoczęte jeszcze przez poprzedników, co wcale nie oznacza stagnacji. Wręcz przeciwnie – to właśnie ten okres pokazuje, czy potrafimy działać sprawnie i odpowiedzialnie.
Jak wypada ten bilans?
W tym roku udało się zakończyć kilka ważnych inwestycji. Przede wszystkim oddano do użytku trzy budynki wielorodzinne z 21 mieszkaniami komunalnymi na osiedlu TAZ, a także dwa zmodernizowane budynki z 17 mieszkaniami wspomaganymi – również na TAZ. Zrealizowano też istotne remonty infrastruktury, jak przebudowa części ul. Podmiejskiej z infrastrukturą wodno-kanalizacyjną, ulicy Bocznej od ul. Długiej, czy modernizacja kładki przy ul. Robotniczej. Ale to nie wszystko – ruszyły też nowe przedsięwzięcia: budowa sortowni odpadów komunalnych czy kompleksowy projekt w Strefie Aktywności Gospodarczej (obszar A), obejmujący m.in. budowę ronda koło Szkoły Podstawowej nr 1.
Która z realizowanych inwestycji jest najważniejsza?
Każda ma swoje znaczenie, ale szczególnie cieszy mnie długo wyczekiwana modernizacja budynku Miejskiego Ośrodka Kultury. Ważne są też mniejsze projekty, jak remont ul. Brzozowej czy doświetlenie przejść dla pieszych. Widać, że Zawiercie inwestuje w sposób zrównoważony – łącząc potrzeby mieszkańców z odpowiedzialnym zarządzaniem przestrzenią.
Panie przewodniczący, musi być jakaś jedna inwestycja, z którą wiąże Pan największe nadzieje?
Rozwój Strefy Aktywności Gospodarczej i inwestycje w Zakład Gospodarki Komunalnej. Natomiast budowa bloków na TAZ, choć potrzebna, wymagała lepszego planowania – zarówno jeśli chodzi o lokalizację, jak i harmonogram prac.
Mieszkańcy i kibice doczekają w tej kadencji hali sportowej? Zostały cztery lata…
Zawiercie potrzebuje nowoczesnej hali. Mamy ogromny potencjał, choćby dzięki Aluronowi CMC Warcie Zawiercie, który przyciąga tłumy kibiców. Taka hala to nie tylko sport – to także miejsce koncertów, wydarzeń kulturalnych czy targów. To może stać się centrum życia społecznego miasta.
Co może przeszkodzić w realizacji inwestycji?
Największym wyzwaniem są koszty. Bez zewnętrznego wsparcia – funduszy unijnych, ministerialnych albo partnerstwa publiczno-prywatnego – projekt może zbyt mocno obciążyć budżet miasta. Na szczęście teren pod budowę już mamy – dobrze położony i niekolidujący z innymi planami. Kluczowe, by hala powstała w horyzoncie czterech lat, ale w sposób rozważny, przejrzysty i realny finansowo. Potrzebujemy tej inwestycji, ale nie za wszelką cenę.
Migracja, to szansa czy zagrożenie dla miasta? Ciągle jest niespokojnie na granicach, a do tego pojawił się pomysł utworzenia ośrodka w Ciągowicach?
Nie traktuję tego projektu jako zagrożenia – o ile zostanie właściwie przygotowany i skonsultowany z mieszkańcami. Temat wywołuje emocje, co jest naturalne, ale to tylko potwierdza, jak ważne jest informowanie, rozmowa i transparentność.
Zabrakło konsultacji społecznych?
Każda decyzja powinna opierać się na otwartym dialogu społecznym. Trzeba jasno określić: jaki będzie zakres projektu, na jak długo, kto będzie odpowiedzialny za bezpieczeństwo i jak miasto zrekompensuje potencjalne obciążenia. Spotkania z mieszkańcami, udział samorządowców i społeczników, realne wsparcie dla szkół czy przychodni – to absolutna konieczność. Nie możemy jednak zapominać o ludzkim aspekcie. Uchodźcy często uciekają przed wojną i prześladowaniami. Pomoc im nie wyklucza troski o dobro lokalnej społeczności – wręcz przeciwnie, może ją wzmocnić, jeśli będzie prowadzona mądrze.
Skoro dotykamy tematów społecznych, to porozmawiajmy o demografii. Coraz mniej dzieci rodzi się w Zawierciu, a to przekłada się choćby na system oświaty. Likwidacja szkół to jedyne wyjście z sytuacji?
Zdecydowanie nie. Problem spadającej liczby uczniów to fakt, ale odpowiedzią nie może być od razu likwidacja szkół. Potrzebujemy optymalizacji – np. łączenia placówek, dzielenia infrastruktury czy wprowadzenia nowych funkcji. Szkoły mogą być centrami aktywności lokalnej: popołudniowe zajęcia dla seniorów, kursy językowe, spotkania dla mieszkańców. Trzeba te budynki otworzyć na społeczność.
Co z etatami nauczycieli i innych pracowników oświaty?
Możliwe będą przesunięcia kadrowe, ale redukcje to ostateczność. Lepiej inwestować w przekwalifikowania, mobilność między placówkami, czy nauczanie indywidualne. Kryzys demograficzny wymaga elastyczności – i kompleksowego spojrzenia na całe miasto, nie tylko na edukację.
Niż demograficzny to jedno, drugie to zachęcenie mieszkańców do tego, by się z Zawiercia nie wyprowadzali.
Kluczowe jest zatrzymanie młodych rodzin w mieście. Dostępne mieszkania, żłobki, transport publiczny i miejsca pracy – to fundament. Jeśli nie zadbamy o podstawowe warunki do życia, to nie będzie komu chodzić do tych szkół.
Niektóre dzielnice się wyludniają. Powinniśmy w nie inwestować czy – mówiąc kolokwialnie – odpuścić?
Żadna część miasta nie powinna być traktowana gorzej. Zrównoważony rozwój to klucz – inwestycje muszą być proporcjonalne do potrzeb, ale nie mogą pomijać żadnej dzielnicy. Jeśli przestaniemy inwestować w jakąś część Zawiercia, pogorszymy jakość życia jej mieszkańców i… przyspieszymy ich wyjazdy. Nie chodzi o bezrefleksyjne „reanimowanie” wszystkiego, ale też nie możemy skreślać całych obszarów. Każda dzielnica ma potencjał – trzeba go tylko odkryć i wspierać.
Czy Pana zdaniem obecna oferta kulturalna i rekreacyjna w Zawierciu jest wystarczająca, by zatrzymać mieszkańców w mieście i przyciągać nowych? Jak ocenia Pan działania miejskich instytucji w tym zakresie?
Miejskie instytucje działają stabilnie, ale niestety – wciąż zbyt zachowawczo. Są lokalne imprezy i atrakcje, ale brakuje odwagi, by celować wyżej. Kiedyś Zawiercie potrafiło organizować wydarzenia wojewódzkie, a nawet ogólnopolskie – dziś wygląda, jakbyśmy zapomnieli, że nadal możemy być gospodarzem dużych imprez. Nowa hala widowiskowo-sportowa może to zmienić. Musimy znów nauczyć się walczyć o wydarzenia, szukać możliwości, nie czekać aż ktoś nas zaprosi do gry. To nie tylko promocja miasta – to sposób na budowanie tożsamości i dumy mieszkańców. Bez ambitnych celów nie ma prawdziwego rozwoju.
Koszty życia w Zawierciu wzrosły, podatki i miejskie opłaty poszły do góry. Mieszkańcy nie są za bardzo obciążeni tymi podwyżkami?
Nikt nie lubi podwyżek, to oczywiste. Ale jako miasto musimy reagować na zmieniające się realia ekonomiczne. Przez kilka lat podatki lokalne i opłaty za śmieci pozostawały bez zmian, a dziś – przy inflacji i rosnących kosztach usług – nie da się tego dłużej utrzymać.
Podwyżki są więc konieczne, aby zapewnić stabilne funkcjonowanie miasta?
Jestem zwolennikiem niewielkich, corocznych korekt – dostosowanych do inflacji, podobnie jak wiele osób otrzymuje regularne podwyżki wynagrodzeń. Taka zmiana nie obciąży znacząco portfeli mieszkańców, ale pozwoli miastu się rozwijać.
Może wystarczyłaby zmiana sposobu zarządzania miastem?
Jedno i drugie jest ważne. Równolegle musimy lepiej zarządzać tym, co mamy – na przykład poprzez wspólne zakupy energii i paliwa oraz ograniczanie zbędnych wydatków. W przypadku odpadów sytuacja wygląda nieco inaczej: mamy własną spółkę ZGK i infrastrukturę, więc teoretycznie opłaty mogłyby być niższe. Niestety, przez lata zaniedbano inwestycje w rozwój ZGK– teraz ponosimy tego konsekwencje.
Mieszkańcy często pytają nas o wodny plac zabaw. Inwestycja, wydawałoby się prozaiczna, a wywołuje wiele emocji nie tylko wśród radnych. To dobry czy zły pomysł, aby w końcu wybudować taką infrastrukturę rekreacyjną w mieście?
Świetny pomysł – i zdecydowanie realny. Wodny plac zabaw to nie tylko frajda dla dzieci, ale także atrakcyjna, stosunkowo tania i ekologiczna forma rekreacji. W upalne dni może stać się prawdziwym azylem, a zarazem alternatywą dla tradycyjnych basenów.
Linia tego sporu przebiega wokół lokalizacji. Pana zdaniem, gdzie miasto powinno zrealizować wodny plac zabaw?
Najlepiej, aby został zlokalizowany w centrum miasta – na przykład w Parku Szymańskiego przy ul. Moniuszki, gdzie już istnieje część infrastruktury OSiR, albo w Parku Kościuszki, który oferuje dobrą komunikację i naturalny cień. To inwestycja możliwa do szybkiej realizacji, szczególnie przy wsparciu środków zewnętrznych. A korzyści? Ogromne – zwłaszcza dla młodych rodzin.
I na koniec: największe marzenie urbanistyczne Michała Myszkowskiego to:
Bez wahania – wielopoziomowy parking przy dworcu PKP. To kluczowe miejsce przesiadkowe dla mieszkańców i turystów. Dziś brakuje tam miejsc – samochody stoją na trawnikach, między blokami, przed sklepami. Panuje chaos, który trzeba uporządkować. Taki parking to nie tylko wygoda i estetyka, ale też element nowoczesnej mobilności. Chodzi o intermodalność: auto, pociąg, rower, pieszo – tak to działa w wielu miastach. Skoro inwestujemy w nowoczesny węzeł przesiadkowy, nie może w nim zabraknąć porządnego parkingu.
Dziękujemy za rozmowę.












