Bartosz Kwolek – jeden z najbardziej rozpoznawalnych siatkarzy PlusLigi – pozostaje w Zawierciu na sezon 2025/2026. Dla wychowanka warszawskiej siatkówki będzie to już czwarty rok w barwach Aluron CMC Warty Zawiercie, z którą zdobył serca kibiców i status niekwestionowanego lidera.
Kiedy w 2022 roku przenosił się z Projektu Warszawa, wielu zastanawiało się, jak odnajdzie się w mniejszym ośrodku. Dziś nikt nie ma wątpliwości – Zawiercie stało się jego sportowym domem, a on sam – symbolem nowoczesnego, walecznego siatkarza, który walczy o każdy punkt jak o życie.
Trofea, emocje i 1705 powodów do dumy
Bilans jego dotychczasowej gry mówi sam za siebie:
- Puchar Polski
- Dwukrotne wicemistrzostwo Polski
- AL-KO Superpuchar Polski
- Wicemistrzostwo Europy z reprezentacją
- Trzykrotny MVP fazy play-off
- 1705 zdobytych punktów
Ale liczby nie oddają w pełni tego, co widzą ci, którzy regularnie zapełniają halę w Zawierciu – pasji, determinacji i niebywałej charyzmy, z jaką Kwolek prowadzi drużynę.
– Poznaliśmy tu wielu fantastycznych ludzi. Rodzina świetnie się tu czuje, więc decyzja o zostaniu była bardzo szybka – mówi Kwolek. – Mam nadzieję, że damy kibicom jeszcze więcej emocji… i przynajmniej jeden wygrany finał więcej!
Zawiercie – więcej niż klub
Władze klubu nie kryją radości. Prezes Kryspin Baran podkreśla, że zawodnik nie tylko spełnia oczekiwania sportowe, ale także wpisuje się w filozofię klubu jako silnej wspólnoty:
– Bartek dojrzał jako zawodnik i człowiek. Jest lojalny wobec klubu, świetnie się tu odnalazł i jest jednym z liderów drużyny. Wierzę, że sięgnie z nami po kolejne trofea – mówi prezes.
Komentarz redakcyjny: Zostaje nie tylko siatkarz – zostaje symbol
Decyzja o przedłużeniu kontraktu z Bartoszem Kwolkiem to znacznie więcej niż sportowy komunikat – to wyraźny sygnał, że Zawiercie nie jest już tylko przystankiem na siatkarskiej mapie Polski, ale pełnoprawnym graczem w walce o najwyższe cele.
W świecie, gdzie transfery bywają chwilowe, a lojalność rzadkością, Kwolek pokazuje, że warto stawiać na ciągłość, rozwój i więź z lokalną społecznością. Jurajski Rycerz zostaje na swoim miejscu – a kibice mogą już szykować bębny, szaliki i gardła. Kolejny sezon zapowiada się gorąco.


