Polski Alarm Smogowy opublikował najnowszy ranking smogowych rekordzistów za rok 2024. Dane nie napawają optymizmem – po kilku latach poprawy jakość powietrza w Polsce ponownie się pogorszyła.
W rankingu przygotowanym na podstawie raportów Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska pierwsze miejsce we wszystkich trzech kategoriach – stężenie benzo(a)pirenu, stężenie pyłu PM10 i liczba dni smogowych – zajęła Nowa Ruda. W tym dolnośląskim mieście stężenie rakotwórczego benzo(a)pirenu osiągnęło aż 7 ng/m³, czyli ponad 700% normy WHO.
Niepokojąco wysokie wyniki odnotowano również w Nowym Targu, Suchej Beskidzkiej i Myszkowie, gdzie stężenia przekroczyły normy pięciokrotnie. W zestawieniu miejscowości o najwyższym rocznym stężeniu pyłu PM10 pojawiło się natomiast Zawiercie – obok Katowic, Gliwic i Pszczyny.
Według danych GIOŚ, średnioroczne stężenie pyłu PM10 w całym kraju wzrosło w 2024 roku aż o 7% w porównaniu do roku 2023. To pierwszy tak wyraźny wzrost od dekady.
– To bardzo niepokojący sygnał – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego. – Przez lata obserwowaliśmy spadek stężeń, a teraz widzimy odwrócenie trendu. Program Czyste Powietrze przeżywa kryzys, a tempo wymiany kopciuchów spadło. Jeśli nie podejmiemy szybkich działań, znów wrócimy do czasów, gdy smog zimą był codziennością.
Paradoksalnie, najlepszym przykładem skutecznej walki ze smogiem pozostaje Kraków. W 2024 roku po raz pierwszy w historii pomiarów żadna stacja w stolicy Małopolski nie odnotowała przekroczenia dopuszczalnego poziomu benzo(a)pirenu. W ciągu dekady jego stężenie spadło tam siedmiokrotnie.
– To dowód, że konsekwentna polityka antysmogowa działa – podkreśla Anna Dworakowska z Krakowskiego Alarmu Smogowego. – Uchwała antysmogowa, wymiana kotłów i kontrola palenisk przyniosły realne efekty.
Na tle kraju Śląsk i Małopolska wciąż jednak pozostają wśród regionów najbardziej zanieczyszczonych.
Wysokie wyniki Myszkowa, Zawiercia, Żywca i Pszczyny pokazują, że walka o czyste powietrze jeszcze się nie skończyła.
Czy 2024 był tylko chwilowym wahnięciem, czy początkiem nowego trendu? Eksperci alarmują: bez determinacji samorządów i państwa, kolejne zimy znów mogą pachnieć dymem zamiast świeżym powietrzem.




