Nikolas Pawlik, zawodnik Legii Warszawa oraz Reprezentacji Polski w boksie, podsumowuje miniony sezon i zdradza plany na kolejne lata. Choć na krajowym podwórku sięgnął po najcenniejsze trofea, jego ambicje wykraczają znacznie dalej — aż po igrzyska olimpijskie w Los Angeles.

„Ten sezon mogę zaliczyć do udanych”
— Ten rok można uznać za udany — mówi Pawlik. — Najpierw sięgnąłem po złoty medal indywidualnych mistrzostw Polski seniorów, a później po złoto drużynowe razem z Legią Warszawa. Z tej postawy jestem zadowolony — podkreśla.
Jak zaznacza, krajowe sukcesy są ważne, ale nie do końca zaspokajają jego sportowe ambicje. — Nie z każdych mistrzostw wracałem jednak ze złotym medalem, o którym marzę na arenach światowych — dodaje szczerze.

„Na mistrzostwach świata i Europy zabrakło szczęścia”
Zawierciański pięściarz ma za sobą także starty w najważniejszych imprezach międzynarodowych. Tam, jak sam przyznaje, o końcowym sukcesie decydowały detale.
— Na turniejach takich jak mistrzostwa świata i Europy zabrakło trochę szczęścia — mówi Pawlik. — Przegrywałem niejednogłośnymi decyzjami sędziów, kolejno z Japończykiem i Anglikiem. To były bardzo wyrównane walki — zaznacza.
Jak dodaje, takie porażki bolą najbardziej, ale jednocześnie motywują do dalszej pracy. — To pokazuje, że różnice są minimalne i że jestem blisko czołówki.

„Los Angeles to realny plan. Chcę wrócić z medalem”
Przed Nikolasem Pawlikiem kolejne sportowe wyzwania. — Czekam jeszcze na konkretny kalendarz, ale wiem, że w najbliższym sezonie wystartuję w Pucharach Świata w Brazylii i w Chinach. Na ten moment to moje główne cele — zapowiada. Po drodze planuje również starty w innych zawodach i galach. — Będą też imprezy mniejszej rangi, ale one również są ważne w kontekście budowania formy.
W dłuższej perspektywie cel jest jasno określony. — Igrzyska olimpijskie w Los Angeles są realnym planem — podkreśla bez wahania. — Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że chcę wrócić stamtąd z medalem.
Jak zaznacza, przygotowania do tego celu trwają od kilku lat. — Trenujemy według wcześniej dopasowanego i mądrze przemyślanego planu. Jestem pewny swojej formy,
a jej szczyt ma przyjść w 2027 roku, kiedy rozpoczną się kwalifikacje olimpijskie.

„Teraz regeneracja, za chwilę ciężka praca”
Obecnie zawodnik Legii jest na etapie roztrenowania. — Jestem w trakcie leczenia kontuzji po grudniowych mistrzostwach Polski seniorów — mówi Pawlik. — Leczę złamany kciuk.
Jak dodaje, przerwa nie potrwa długo. — Myślę, że za kilka tygodni zacznę już cięższe przygotowania i zacznę się szykować na kolejny, wymagający sezon — zapowiada.

Przed Nikolasem Pawlikiem intensywny czas, ale patrząc na jego determinację i jasno wytyczony cel, jedno jest pewne — o bokserze z Zawiercia jeszcze nieraz będzie głośno.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts