To miała być zwykła scena uliczna – dwóch mimów, pomalowane twarze, teatralne gesty i cisza, która mówi więcej niż słowa. Jednak w centrum Zawiercia to nie przedstawienie przyciągnęło uwagę przechodniów, lecz interwencja policji. Jeden z artystów zamiast owacji… usłyszał zarzuty.

Patrol zawierciańskiej policji zwrócił uwagę na nietypowych przechodniów – ucharakteryzowanych i pomalowanych mimów. Ich wygląd mógł sugerować performance artystyczny, ale funkcjonariusze postanowili sprawdzić, czy za maską nie kryje się coś więcej. I trafili w dziesiątkę.

W trakcie legitymowania okazało się, że jeden z mimów jest poszukiwany przez sąd w Szczecinie – ma do odbycia karę 30 dni pozbawienia wolności. Mundurowi nie mieli więc wyboru – zatrzymali artystę i przewieźli go do jednostki.

Historia jednak nie kończy się w celi. Drugi z mimów – tym razem w roli bohatera drugiego planu – ruszył na ratunek towarzyszowi. Udało mu się zebrać potrzebne środki i opłacić grzywnę, która pozwoliła uniknąć kary więzienia.

Choć zazwyczaj to milczenie jest znakiem rozpoznawczym mimów, tym razem interwencja wymagała kilku słów wyjaśnienia – i zakończyła się konkretnymi konsekwencjami.

Miejska codzienność bywa zaskakująca, a ta historia pokazuje, że nawet najbardziej cicha postać na ulicy może wzbudzić uzasadnione zainteresowanie policji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts