Zawiercianin Nikolas Pawlik nie zwalnia tempa. Za nim sezon, który dla wielu sportowców byłby spełnieniem marzeń – w barwach Legia Warszawa sięgnął po tytuł Drużynowego Mistrza Polski. Sukces sportowy nie przełożył się jednak na stabilność organizacyjną. Stołeczny klub wycofał się z rozgrywek Polska Liga Boksu i nie wystartuje w sezonie 2026.
Dla Pawlika oznaczało to jedno – konieczność zmiany klubowych barw. W nadchodzących rozgrywkach będzie reprezentował BKS Concordia Knurów. Jak podkreśla, zmiana otoczenia nie wpływa na jego sportowe ambicje.
– Cel pozostaje ten sam. Po zmianie klubu chciałbym pokazać swoją wartość i zdobyć kolejny tytuł Drużynowego Mistrza Polski dla nowego zespołu. Zrobię wszystko, żeby tak było – deklaruje pięściarz z Zawiercia.
Sukces i niepewność
Miniony sezon był dla zawiercianina potwierdzeniem przynależności do krajowej czołówki. Drużynowe mistrzostwo z Legią miało być fundamentem pod kolejne wyzwania. Decyzja o wycofaniu klubu z ligi pokazała jednak, jak kruche potrafią być sportowe projekty – nawet te zakończone sukcesem.
Dla zawodnika oznaczało to szybkie poszukiwanie nowego miejsca do rozwoju. Wybór padł na Concordię Knurów, klub z ambicjami i stabilnym zapleczem organizacyjnym. Pawlik ma tam być jednym z liderów zespołu w walce o najwyższe cele.
Powrót na pełne obroty
Zawodnik ma już za sobą krótki przestój spowodowany niegroźną kontuzją. Dziś – jak zapewnia – trenuje na pełnych obrotach.
– Wróciłem do ciężkich treningów i rozpoczynam przygotowania do kolejnego wymagającego sezonu. Najpierw czekają mnie walki ligowe, a następnie Puchar Świata w Brazylii. Na tym teraz się skupiam – mówi.
Przed nim intensywne miesiące: rywalizacja na krajowych ringach, a później konfrontacja z międzynarodową czołówką. Zmiana klubu, nowe środowisko i presja oczekiwań – to wszystko sprawia, że nadchodzący sezon będzie dla zawiercianina testem sportowej dojrzałości.
Jedno pozostaje niezmienne: ambicja. Pawlik nie ukrywa, że interesuje go tylko najwyższy cel. A kibice w Zawierciu mogą mieć nadzieję, że o swoim reprezentancie jeszcze nieraz usłyszą – i to w kontekście kolejnych tytułów.


