Sprawa pumy Nubii, jedna z najbardziej komentowanych historii dotyczących przetrzymywania dzikich zwierząt w Polsce, doczekała się prawomocnego finału. Sąd Okręgowy w Sosnowcu utrzymał w mocy wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu wobec Kamila Stanka, byłego właściciela zwierzęcia. Orzeczenie jest prawomocne.
Mężczyzna został uznany za winnego m.in. znęcania się nad zwierzęciem poprzez zapewnianie mu niewłaściwych warunków bytowych, prezentowania pumy bez wymaganych zezwoleń w celach zarobkowych, niewykonania decyzji sądu o przekazaniu zwierzęcia do ogrodu zoologicznego oraz narażenia pracowników zoo na bezpośrednie niebezpieczeństwo.
Ucieczka do lasu i medialny przełom
Do najbardziej dramatycznych wydarzeń w tej sprawie doszło w 2020 roku. Wówczas, gdy pracownicy zoo przyjechali odebrać zwierzę na mocy decyzji sądu, właściciel uciekł z pumą do lasu. Akcja odbiła się szerokim echem w mediach ogólnopolskich i na nowo rozpaliła dyskusję o granicach prywatnego posiadania dzikich zwierząt.
Po mediacjach Nubia została ostatecznie przekazana do Śląskiego Ogrodu Zoologicznego w Chorzowie, gdzie – według zapewnień specjalistów – ma zapewnione warunki odpowiadające jej potrzebom gatunkowym.
Ważne stanowisko sądu
W uzasadnieniu wyroku sąd zwrócił uwagę na istotny aspekt prawny, który może mieć znaczenie również dla innych podobnych spraw. Podkreślono, że znęcanie się nad zwierzęciem nie musi oznaczać fizycznego zadawania bólu. Wystarczające jest niezapewnienie mu warunków zgodnych z jego biologicznymi i behawioralnymi potrzebami.
To stanowisko wpisuje się w coraz częściej podnoszony w orzecznictwie i debacie publicznej pogląd, że dobrostan zwierząt nie może być oceniany wyłącznie przez pryzmat intencji właściciela, lecz przez realne skutki dla zdrowia i bezpieczeństwa zwierzęcia.
Emocje społeczne i dalsze kroki
Sprawa Nubii przez lata budziła ogromne emocje społeczne. Dla jednych była przykładem walki jednostki z aparatem państwa, dla innych – dowodem na konieczność zaostrzenia kontroli nad prywatnym posiadaniem dzikich zwierząt. Niezależnie od ocen, proces stał się jednym z najgłośniejszych w Polsce w tej kategorii spraw.
Skazany zapowiedział złożenie kasacji do Sąd Najwyższy, twierdząc, że wyrok jest niesprawiedliwy. Do czasu ewentualnego rozpoznania sprawy przez SN obowiązuje jednak prawomocne orzeczenie sądu II instancji.


