Sprawa potencjalnej kopalni cynku i ołowiu w regionie zawierciańskim znów wraca w najgorszym możliwym wydaniu. Jak informuje Stowarzyszenie „Nie dla Kopalni Cynku i Ołowiu”, Ministerstwo Klimatu i Środowiska odrzuciło skargę dotyczącą decyzji z maja 2026 roku, utrzymującej w mocy przedłużenie koncesji nr 34/2010/p dla Rathdowney Polska. Resort nie zdecydował się również na wstrzymanie wykonania tej decyzji.

W praktyce oznacza to, że mieszkańcy Zawiercia, Łaz, Poręby i Ogrodzieńca nadal pozostają w zawieszeniu. Nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia, nie ma uspokojenia sytuacji, jest za to kolejny etap wieloletniej batalii o przyszłość Jury.

Stowarzyszenie nie ukrywa oburzenia. Wskazuje, że głosy mieszkańców, stanowiska samorządów oraz argumenty dotyczące ochrony środowiska i wód podziemnych po raz kolejny nie przeważyły nad decyzjami podejmowanymi w Warszawie. W tle pozostaje Główny Zbiornik Wód Podziemnych nr 454, którego bezpieczeństwo od lat jest jednym z najważniejszych argumentów przeciwników kopalni.

To nie jest nowy spór. Temat kopalni cynku i ołowiu na Jurze ciągnie się od 2010 roku. Przez ten czas mieszkańcy wielokrotnie słyszeli o badaniach, analizach, koncesjach, przedłużeniach i kolejnych procedurach. Z perspektywy lokalnej społeczności problem polega jednak na tym, że każda następna decyzja nie zamyka sprawy, lecz przedłuża niepewność.

Przeciwnicy inwestycji podkreślają, że koncesja badawcza nie jest dla nich neutralnym dokumentem administracyjnym. Ich zdaniem to kolejny krok utrzymujący region w cieniu potencjalnej eksploatacji złóż. A to może wpływać na decyzje mieszkańców, inwestorów, właścicieli nieruchomości oraz samorządów planujących rozwój gmin.

Stowarzyszenie zwraca również uwagę na ograniczoną przejrzystość postępowań i brak realnego zaufania do zapewnień, że „to tylko badania”. Dla mieszkańców pytanie brzmi inaczej: po co przez kilkanaście lat utrzymywać możliwość dalszych prac, jeśli za tym wszystkim nie ma planu, który w przyszłości może prowadzić do wydobycia?

Na łamach Zawierciańskiej wielokrotnie opisywaliśmy tę sprawę – od protestów mieszkańców, przez działania samorządowców, po decyzje ministerstwa i kolejne przesunięcia terminów. Za każdym razem wraca ten sam problem: region chce rozwijać się w oparciu o mieszkalnictwo, turystykę, przyrodę i lokalną przedsiębiorczość, a nie żyć w cieniu kopalnianych planów.

Stowarzyszenie zapowiada dalszą walkę na drodze sądowo-administracyjnej. W grę wchodzą skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, a jeśli będzie taka konieczność – także działania na poziomie europejskim.

Jedno jest pewne: sprawa nie jest zakończona. Ministerstwo podjęło decyzję, ale mieszkańcy i społecznicy nie zamierzają składać broni. Dla nich to nie jest wyłącznie spór o dokumenty, koncesje i procedury. To walka o wodę, krajobraz, wartość domów i przyszłość całej Jury.

Link do artykułu Stowarzyszenia „Nie dla kopalni”: Ministerstwo z klapkami na oczach – Stowarzyszenie Nie Dla Kopalni

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts