Ponad miliard złotych publicznego wsparcia, poważne ustalenia dziennikarzy „Superwizjera” dotyczące obrotu odpadami i nagła reakcja Ministerstwa Rozwoju i Technologii, które po emisji materiału zapowiedziało, że do czasu wyjaśnienia sprawy żadna złotówka nie zostanie wypłacona. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to kolejna wielka ogólnopolska historia gospodarcza. Tyle że jej bardzo ważny fragment prowadzi prosto do Zawiercia. To właśnie tutaj Grupa Elemental rozwija swój przemysłowy kompleks, tutaj działa Elemental Strategic Metals i tutaj ma być realizowany projekt Polvolt, na który przyznano ponad miliard złotych państwowego wsparcia.

Sprawę jako pierwsi nagłośnili dziennikarze programu „Superwizjer” TVN24. W swoim reportażu opisali mechanizm, który – według ich ustaleń – miał polegać na wykazywaniu w dokumentacji transportów odpadów, które w rzeczywistości nie odpowiadały temu, co zapisano w systemie. TVN24 informuje również o postępowaniach dotyczących dokumentacji związanej z recyklingiem oraz o byłym menedżerze jednej ze spółek Grupy Elemental, któremu zarzucono fałszowanie tysięcy dokumentów transportowych.

To informacje poważne, ale wymagające precyzji. Nie ma podstaw, aby na tej podstawie twierdzić, że podobne praktyki miały miejsce w zakładzie Elemental Strategic Metals w Zawierciu. Nie wolno automatycznie przenosić zarzutów dotyczących jednych podmiotów na inne spółki należące do tej samej grupy kapitałowej. Zawierciański wątek tej historii jest jednak wystarczająco istotny, by mieszkańcy naszego miasta mieli prawo oczekiwać konkretnych odpowiedzi.

Najważniejsza jest bowiem kwota, która pojawia się w całej sprawie. We wrześniu 2025 roku Grupa Elemental poinformowała o podpisaniu z Ministerstwem Rozwoju i Technologii umowy dotyczącej 1,038 miliarda złotych wsparcia dla projektu Polvolt. To inwestycja mająca powstać właśnie w Zawierciu i być kolejnym etapem rozwoju tutejszego kompleksu przemysłowego Grupy Elemental.

Polvolt przedstawiany jest jako przedsięwzięcie o strategicznym znaczeniu nie tylko dla firmy, ale również dla Polski i Unii Europejskiej. W Zawierciu mają być odzyskiwane i rafinowane metale uznawane za kluczowe dla nowoczesnej gospodarki, między innymi lit, nikiel, kobalt, miedź, srebro czy złoto. Mowa więc o inwestycji ogromnej zarówno pod względem technologicznym, jak i finansowym.

Po publikacji „Superwizjera” Ministerstwo Rozwoju i Technologii zareagowało bardzo szybko. Resort poinformował 11 sierpnia, że spółce Elemental Battery Metals, odpowiedzialnej za realizację projektu Polvolt, nie wypłacono dotąd środków publicznych. Jednocześnie ministerstwo zapowiedziało, że do czasu pełnego wyjaśnienia pojawiających się wątpliwości żadna złotówka nie zostanie przekazana.

I właśnie w tym miejscu ogólnopolski reportaż staje się sprawą bardzo lokalną.

W Zawierciu Grupa Elemental nie jest dopiero potencjalnym inwestorem, który zapowiada budowę zakładu. Ona już tutaj jest. Od 2024 roku przy ulicy Podmiejskiej działa Elemental Strategic Metals, zajmujący się między innymi recyklingiem baterii litowo-jonowych oraz odzyskiem metali ze zużytych katalizatorów. Sama Grupa Elemental określa tę inwestycję jako pierwszy etap większego programu rozwoju działalności w Zawierciu. Kolejnym ma być właśnie Polvolt.

Formalnie Elemental Strategic Metals i Elemental Battery Metals są odrębnymi spółkami, ale należą do tej samej grupy, a ich zawierciańskie przedsięwzięcia są elementami większego projektu przemysłowego rozwijanego na tym samym terenie. Dlatego trudno oczekiwać, aby po publikacji tak poważnego materiału mieszkańcy Zawiercia uznali, że sprawa ich nie dotyczy.

Szczególnie trudno oczekiwać tego od mieszkańców Marciszowa. Dla osób mieszkających w sąsiedztwie terenów przemysłowych rozwój kolejnych zakładów nie jest abstrakcyjną opowieścią o bezpieczeństwie surowcowym Europy, innowacjach czy gospodarce obiegu zamkniętego. To przede wszystkim codzienność: ciężki transport, przemysłowe instalacje, światło, hałas i pytanie o to, jakie substancje znajdują się kilkaset metrów od domów.

W Marciszowie już wcześniej pojawiały się obawy dotyczące funkcjonowania zakładu, między innymi związane z hałasem i intensywnym oświetleniem. Mieszkańcy zwracają też uwagę na sam charakter prowadzonej działalności. Recykling baterii litowo-jonowych i odzysk metali to procesy, które dla przeciętnego mieszkańca są skomplikowane i trudne do samodzielnej oceny. Tym bardziej potrzebna jest pełna transparentność inwestora.

Nie chodzi przy tym o wywoływanie strachu ani o sugerowanie, że za ogrodzeniem zakładu dzieje się coś niebezpiecznego. Takiego wniosku wyciągać nie można. Ale równie niewłaściwe byłoby oczekiwanie od mieszkańców, że przyjmą zapewnienia o bezpieczeństwie wyłącznie na wiarę.

Duży przemysł funkcjonujący blisko terenów zamieszkałych powinien być szczególnie przejrzysty. Mieszkańcy powinni wiedzieć, jakie odpady trafiają do zakładu, skąd pochodzą, ile transportów przyjeżdża każdego dnia, w jaki sposób są one ewidencjonowane, jakie substancje są magazynowane na miejscu i jakie procedury obowiązują w przypadku pożaru, wycieku czy awarii instalacji. Powinni też mieć dostęp do informacji o pomiarach hałasu, jakości powietrza i kontrolach przeprowadzanych przez odpowiednie służby.

Po reportażu „Superwizjera” dochodzi jeszcze jedno fundamentalne pytanie: czy którekolwiek z ujawnionych przez dziennikarzy zdarzeń, dokumentów lub transportów miały jakikolwiek związek z działalnością prowadzoną w Zawierciu?

To pytanie można rozstrzygnąć stosunkowo łatwo. Jeśli zawierciański zakład nie ma z opisaną przez TVN24 sprawą nic wspólnego, przedstawiciele spółki powinni móc powiedzieć to jednoznacznie. Bez półsłówek, bez ogólnych formułek o „najwyższych standardach” i bez odsyłania do korporacyjnych komunikatów.

Podobnie jest z miliardową dotacją. Skoro Ministerstwo Rozwoju i Technologii zdecydowało, że do czasu wyjaśnienia sprawy środki dla Elemental Battery Metals nie zostaną wypłacone, mieszkańcy Zawiercia powinni wiedzieć, czy zmienia to harmonogram budowy Polvoltu, sposób finansowania przedsięwzięcia albo skalę planowanej inwestycji.

Jeszcze kilka miesięcy temu o projekcie można było mówić głównie w kategoriach wielkiego sukcesu inwestycyjnego. Miliardowe nakłady, strategiczne metale, nowoczesne technologie i ważne miejsce Zawiercia na przemysłowej mapie Europy brzmią imponująco. Tyle że wielkie inwestycje oznaczają również wielką odpowiedzialność. Szczególnie wtedy, gdy powstają obok osiedli mieszkaniowych i są wspierane ogromnymi pieniędzmi publicznymi.

Dlatego nie zamierzamy wydawać wyroków ani przypisywać Elemental Strategic Metals w Zawierciu odpowiedzialności za zdarzenia opisane przez „Superwizjer”. To byłoby nieuczciwe. Ale nie zamierzamy również udawać, że ujawniona sprawa kończy się gdzieś daleko od naszego miasta.

Ponad miliard złotych, którego wypłatę właśnie wstrzymało ministerstwo, był przeznaczony na inwestycję realizowaną w Zawierciu. To wystarczający powód, żeby patrzeć tej sprawie na ręce.

Gazeta Zawierciańska zwróci się więc do przedstawicieli Elemental Strategic Metals, Elemental Battery Metals oraz Grupy Elemental z pytaniami dotyczącymi zarówno ustaleń „Superwizjera”, jak i bezpieczeństwa oraz dalszego rozwoju kompleksu w Zawierciu.

Bo jeżeli wszystko odbywa się zgodnie z prawem, dokumentacja odpowiada rzeczywistym transportom, system bezpieczeństwa działa prawidłowo, a zawierciański zakład nie ma żadnego związku z opisanymi przez TVN24 nieprawidłowościami, mieszkańcy powinni usłyszeć to wprost.

Nie dlatego, że inwestor robi im przysługę. Dlatego, że mają prawo wiedzieć, co dzieje się obok ich domów.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts